Czy wykorzystujesz w pełni swój potencjał?

Czy wykorzystujesz w pełni swój potencjał?

"Spójrz, powiedział ojciec do syna:

tu powinno być napisane: nienapisana książka, nienamalowany obraz, nieodbyta podróż, a nie Jan Kowalski, Anna Nowak, czy Cezary Piotrowski." Zgadnij, gdzie odbyła się ta rozmowa? Masz rację, na cmentarzu! To miejsce jest pełne niezrealizowanych marzeń, a co smutniejsze, takich, które nigdy nie zostaną zrealizowane, bo ich czas przeminął. A czy ty spełniasz swoje marzenia? Masz odwagę robić to, do czego Serce się rwie? Wykorzystujesz w pełni swój potencjał?

Niewykorzystane potencjały to prawdziwa plaga

Niedawno rozmawiałam z moją przyjacółką Krysią, która tworzy swoją stronę internetową od .... 2 lat! Jest doskonałą malarką, pasjonuje ją ten temat, bez przerwy poszerza swoją wiedzę, maluje przepiękne mandale. Niedługo cała ta wiedza przestanie mieścić się jej w głowie, a obrazy w szafie! Już dawno mogłaby zarabiać na swojej pasji, jednak ciągle pracuje w markecie, a jej strona nadal nie ujrzała światła dziennego. Dosłownie spadłam z krzesła, kiedy ostatnio powiedziała mi, że zastanawia się, czy ten temat jest tak naprawdę "jej". Z punktu widzenia obserwatora, chyba nie może coś być bardziej jej, niż właśnie to, co kocha najbardziej i w czym po prostu jest świetna.

Jak zacząć zarabiać malując mandale?

Jest mnóstwo sposobów, poczynając od tych najbardziej oczywistych, jak stworzenie swojej strony internetowej, wystawianie swoich prac na amerykańskich serwisach graficznych, przez współpracę z galeriami, malowanie mandal uzdrawiających na konkretne zamówienie, po naukę malarstwa intuicyjnego i robienie warsztatów. To wszystko byłoby możliwe, gdyby nie wewnętrzny opór, jakiś dziwny lęk, który uniemożliwia Krysi zrobienie choćby pierwszego kroku na tej drodze. Co to za lęk? Ona się nie przyznaje nawet sama przed sobą, ale tak naprawdę boi się...

Co ludzie powiedzą?

Ciągle spotykam osoby, które wiele potrafią, ale z jakichś niewyjaśnionych powodów nie wychodzą ze swoimi umiejętnościami z zacisza domowego, zamiast powiedzieć:  "Hej ludzie! Maluję przepiękne mandale, stawiam karty, znam się na Feng Shui, idealnie dobiorę ubrania do twojej figury!" itp. Zazwyczaj boją się wyjść do ludzi ze swoimi pomysłami, bo.... 

- Co ludzie powiedzą?
- A jeśli nikomu nie spodoba się to, co robię?
- Co, jeśli mnie wyśmieją?
- Spalę się ze wstydu!
- Rodzina powie, że mi odbiło... itd. itp.

Najważniejsze pytanie w rozwoju duchowym brzmi:

No to co?! I co z tego, że ciotka Zosia przewróci wymownie oczmi? Co z tego, że brat/siostra/matka/ojciec, czy ktokolwiek inny uzna Cię za szaleńca? Co z tego, że Anka powie Gośce, że masz nierówno pod sufitem? Ano... NIC! Nic, jesli pozwolisz ludziom, żeby nie akceptowali tego, co robisz. Ale wiele, jeśli będziesz chciała, żeby wszyscy Cię lubili. Potrzebujemy akceptacji jak powietrza. Możesz się nie przyznawać sama przed sobą, ale tak, zależy Ci na tym, co powie rodzina, przyjacółka i znajomi. A oni zazwyczaj nie będą Cię wspierać w twoich zwariowanych pomysłach. Dlaczego? Bo mają o tobie wyrobione zdanie, akceptują Cię taką, jaka im pasujesz do ich wizji świata, niekoniecznie taką, jaka jesteś naprawdę. Prawdopodobnie zależy im na tobie, więc chcą żebyś była bezpieczna np. w pracy na etacie. Ale czy to da Ci szczęście? Wątpię. Człowiek z natury jest kreatywny i spełnia go to, co mu w duszy gra, a nie to, co wypada robić i co wszyscy akceptują. Jeśli dodatkowo rodzice krytykowali Cię w dzieciństwie, masz dwa razy trudniej, bo podświadomie pragniesz ich zadowolić, nawet, jeśli już nie żyją. Jeśli nie udało Ci się to do tej pory... no wiesz, raczej już tego nie zrobisz, ale i tak próbujesz. Bezskutecznie. Czy nie lepiej odpuścić i iść własną drogą? 

Czy ja od tego umrę?

Oczywiscie rozumiem, że twój podświadomy mózg może mieć na przykład program: "Umrę, jesli zostanę odrzucony" jako wspomnienie  porzucenia przez ojca, który Cię nie chciał, albo odrzucenia przez matkę, jeśli nie spełniałeś jej oczekiwań. Ale to oprogramowanie można zmienić. Wiem, też przez to przechodziłam. W krytycznym momencie, w którym postanowiłam zacząć robić kursy rozwoju duchowego sparaliżował mnie lęk. Myślałam wtedy: "Nie, to bez sensu, kto przyjdzie na taki kurs, to przecież jakieś bajki, ludzie w to nie wierzą." Całe szczęście, że uczyłam się w tamtym czasie psychoterapii. Po rozmowie z terapeutą postanowiłam skoczyć z wysokiego klifu na głęboką wodę. Co będzie, to będzie! Wykleiłam swój czerwony samochód żółtymi napisami: Huna, Rozwój Duchowy, Tarot, Rytuały Szamańskie, Psychomagia, Masaże MaUri... a ponieważ był to samochód kombi, było dużo miejsca na napisy :) Sądzę, że i teraz wzbudziłby on zainteresowanie, ale uwierz mi, 20 lat temu to był naprawdę szok! 

No i co sie stało?

Było ciekawie :) Przede wszystkim sąsiedzi zaczęli na mnie dziwnie patrzeć. Ludzie, jak czegoś nie rozumieją, to się boją. Niektórzy zaczęli obchodzić mnie szerokim łukiem. Ale na patrzeniu się nie skończyło. Niektórzy zaczęli mnie podpytywać o wróżby. Zdarzało się, że stawiałam karty na parkingu na masce auta. Bywały też głupie telefony w stylu: "Czy robi pani również masaże erotyczne?" Szczerze mówiąc stresowałam się mniej więcej przez miesiąc, potem się przyzwyczaiłam, zaczęło mnie to nawet bawić. Suma sumarum, zaczęłam przynajmniej zarabiać dorywczo na wróżbach parkingowych. :) Ale najlepsze wydarzyło się dużo później, kiedy komentowałam coś dla TVN-u i puścili to w wiadomościach. Kilka dni potem jeden z etatowych bramowych staczy zagadnął mnie uprzejmie: "Prepraszam, czy ma pani 2 złote na piwo?" Na co jego kolega oburzył się i powiedział: " Zdzisiu, zostaw Panią! To jest nasza Pani Wróżka!" Po czym zwrócił się do mnie: "My Panią podziwiamy, widzieliśmy Panią w telewizji. My sie Panią chwalimy!" No fakt, pomyślałam, nie w każdej kamienicznej bramie mieszka wróżka. Poza tym, nie do końca jestem wróżką, ale co tam! To był najlepszy komplement, jaki usłyszałam i pamiętam go do dzisiaj. Możesz mi wierzyć lub nie, ale byłam z siebie wtedy bardzo dumna i cały mój stres, że rodzina nadal uważała mnie za dziwną osobę prysł, niczym bańka mydlana.

Lęk przed odrzuceniem 

potrafi zdusić cenne i wspaniałe umiejętności, które przydałyby się ludziom, ale zostają uznane za "fanaberie" i zepchnięte w mroki zapomnienia lub otrzymują status Nigdy Nie Zrealizowanych Marzeń. Takich osób nikt nawet nie musi krytykować, one zrobią to same i same założą sobie knebel lub kajdanki, żeby przypadkiem nikt nie dowiedział się o tym, że po cichutku coś tam sobie dłubią w kąciku. Znam wiele takich przypadków: fachowiec od Feng Shui, doskonały astrolog, uzdrowicielka, dziewczyna z pasją do podróżowania w miejsca mocy, chłopak, który robi bębny i tak dalej, i tak dalej. Żadne z nich nie odważyło się ogłosić światu, że robią to, co robią, bo bali się krytyki. Zawsze wtedy pytam: Dlaczego odmawiasz światu skorzystania z twojej wiedzy / umiejętności / talentu? To, czym dysponujesz jest cenne, ale z powodu twojego lęku może nigdy nie trafić do odbiorców. Spójrz na to z tej perspektywy i zastanów się, czego odmawiasz światu?

Przez wiele lat moja rodzina miała mi za złe, że porzuciłam medycynę. Najpierw się złościli, potem dali spokój i udawali obojetność. Po jakimś czasie zaczęli podpytywać o moje metody. Kiedyś, w przypływie odwagi, kuzynka poprosiła mnie o usunięcie pewnej dolegliwości. I wiesz co? Udało się! Od tej pory rodzina zaczęła traktować mnie z szacunkiem. Niektórzy korzystają z moich porad i metod leczenia wg. Totalnej Biologii. Ci, którzy słuchają i stosują się do zaleceń - zdrowieją. Niektórzy do dziś są niereformowalni, ale ich aprobata nie jest mi już do niczego potrzebna. Kiedy dasz innym prawo do tego, żeby nie akceptowali tego, co robisz, problem znika. Każdy żyje swoim życiem i nie wchodzi drugiemu w drogę.

Jeśli czujesz, że chcesz czegoś, ale boisz się, że bliskim to się nie spodoba,

to mam dla Ciebie dobrą informację. W trakcie rozmowy z Krysią nagrałam dla niej krótki tapping na uwolnienie się od lęku przed odrzuceniem. Obie uznałyśmy, że powinien on ujrzeć światło dzienne, ponieważ jest bardzo potrzebny wielu osobom.

Link do tego tappingu znajdziesz >> TUTAJ.

Oczywiście jeden tapping może nie rozwiązać twojego problemu całkowicie, ale poruszy twoją energię w taki sposób, że znajdziesz kolejne rozwiązania. 

Jeśli zaś czujesz i wiesz, że chcesz rozwinąć skrzydła zapraszam Cię do >> Szamańskiej Szkoły Życia, którą stworzyłam dla takich ludzi, jak ty.

Takich, którzy chcą rozwijać swoje zdolności i poznać siebie na najgłębszych poziomach. Takich, którzy nie chcą tracić czasu na lęki i obawy, a zamiast tego chcą żyć pełnią życia, a to co ich ogranicza po prostu usunąć lub zmienić. Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie, przeczytaj program, wypełnij ankietę i naprzód!

Tutaj znajdziesz >>  Program Szamańskiej Szkoły Życia 

Komentarze (0)
Aby móc dodawać komentarze, musisz się zalogować.