Doprowadź ich do łez i baw się dobrze!

Doprowadź ich do łez i baw się dobrze!

Doprowadź ich do łez i baw się dobrze!

Wykrochmalony, biały kołnierzyk przy niebieskim fartuchu gryzł mnie w szyję. Pani zadała klasie pytanie, ale ja nie mogłam podnieść ręki do góry, była jakaś za ciężka. Koleżanka dostała 5-tkę, bo odważyła się głośno powiedzieć to, co ja też doskonale wiedziałam. Nie dostawałam ocen z odpowiedzi ustnych, bo nigdy się do nich nie zgłaszałam.

- Dzieci i ryby głosu nie mają – powtarzał mój ojciec. - Nie odzywaj się nie pytana – no więc siedziałam cicho. Najpierw w szkole, potem na studiach, których sobie nie wybrałam. Dla świętego spokoju zgadzałam się na rzeczy, których nie chciałam, żeby tatuś, mamusia, ciocia i babcia byli zadowoleni. Czasem protestowałam, ale nikogo to nie obchodziło. Z roku na rok czułam, że coraz bardziej zdradzam siebie. Moje miejsce było gdzieś indziej, tylko gdzie?

Uciekająca Panna Młoda z filmu Garryego Marshala nie wiedziała, jakie jajka lubi. Raz twierdziła, że na miękko, potem, że sadzone. Preferowała to, co jej aktualny narzeczony. Skąd mam wiedzieć, czego chcę, jeśli całe życie spełniałam oczekiwania innych? Za to moja rodzina zawsze wiedziała lepiej, czego mi trzeba: ubierz się, bo ci zimno, zjedz, bo jesteś głodna, po co malujesz, lepiej mieć porządną pracę na etacie, pieniądze i szacunek pacjentów. Drobne frustracje pożerały moją duszę, niczym pasożytnicze robaki - niezauważalnie, ale skutecznie.

Przełom nastąpił, gdy zaszłam w ciążę. Pokłóciłam się z mamą tak bardzo, że miałam wrażenie, że za chwilę ktoś kogoś zabije. Musiałam się wyprowadzić. Natychmiast!

Za pożyczone pieniądze wyczarowałam sobie białe ściany w doszczętnie spalonym mieszkaniu w kamienicy, wziętym za odstępne. Wprowadziłam się na tydzień przed planowanym terminem porodu. Wtedy powiedziałam do siebie: Iwonka, to jest twoja własna przestrzeń. Nikt nie może cię tutaj do niczego zmuszać. Moja dusza uśmiechnęła się. Miałam stary, drewniany stół po babci i skórzaną kanapę z demobilu, na której urodziłam swojego syna. Byłam tak biedna, że dziękowałam Bogu, że mogę karmić piersią, bo nie miałabym na jedzenie dla dziecka. W czasie, gdy spało, pisałam artykuły o rozwoju duchowym do „Wróżki”, żeby mieć na czynsz. Czy żałowałam, że nie poszłam pracować jako lekarz? Ani przez chwilę!

Robię, co mi w duszy gra: maluję obrazy, prowadzę medytacje i kursy na tematy, które uważam za ważne. Uzdrawiam słowem i uczę, że nie warto „dla świętego spokoju” zdradzać siebie. Przed każdym wykładem on-line mój syn, Bruno przychodzi i mówi: Mamo, pamiętaj, że jesteś wspaniała! Doprowadź ich do łez i baw się dobrze! A ja rzeczywiście to robię, chociaż jeszcze chwilę wcześniej miałam wątpliwości, czy aby na pewno, tym razem, wszystko pójdzie dobrze. Największą nagrodą jest wzruszenie, gdy czytam, co piszą po medytacjach uczestnicy moich warsztatów. Na przykład to: Pierwszy mój udział w zajęciach u Iwonki i jestem pod wielkim wrażeniem, jak subtelnie a zarazem w punkt prowadzi przez medytacje. Czuje się jej wsparcie w każdej chwili. Przeżycia i doznania w trakcie kursu były ogromne. Łzy, ziewanie a potem siła i moc we mnie. Piękne kolory tęczy i skrzydła dające wiarę w moją wolną wolę i własną moc!

Komentarze (4)
  • Agnieszka

    No to udało Ci się Iwonko :) odprowadziłaś mnie do łez :) dzięki za siłę, którą się dzielisz Silna Kobieto

  • Magdalena

    Piękny tekst, wielkie dzięki!
    To, o czym piszesz też znam z autopsji. Rodzice wybrali mi szkołę średnią, choć chciałam iść do innej... Wybrali mi kierunek studiów... Gdy po zaliczonym I roku przeniosłam się na inny kierunek, mój Tata obraził się na mnie i nie odzywał przez kilka miesięcy. Ale wreszcie nauczyłam się samodzielnie podejmować decyzje!

  • Sara Halina

    Kochana!!!
    Doprowadziłaś mnie do łez!!!
    I zamierzam się dobrze bawić - jak tylko je obetrę!!! :D

  • Iwona Bialek

    Iwonko,
    dziekuje za Twoj humor i usmiech,ze wyprowadzasz ludzi zza najtrudniejszych zyciowych zakretow i sytuacji,dobrze ,ze jestes!!!!

Aby móc dodawać komentarze, musisz się zalogować.